reklama
Strona główna » “Już go nigdy nie zobaczyłam”. Wzruszające świadectwo córki Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Kamieńsku
Kamieńsk Promowane Warto wiedzieć Wiadomości

“Już go nigdy nie zobaczyłam”. Wzruszające świadectwo córki Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Kamieńsku

Zdj.: kamiensk.pl

Była kilkuletnim dzieckiem, gdy jej rodzice ukrywali żydowską rodzinę, narażając własne życie. W czwartek, 8 stycznia, w Kamieńsku swoją historię opowiedziała Marianna Stępień (z domu Stolarska) – córka utytułowanych medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.

Podczas spotkania uczestnicy wysłuchali osobistej relacji pani Marianny Stępień, której rodzice Helena i Julian zostali uhonorowani pośmiertnie medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, przyznawanym przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie osobom ratującym Żydów podczas Holokaustu.

Jestem córką Heleny i Juliana Stolarskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata…

Pani Marianna przybyła do Kamieńska na spotkanie ze swoimi dwiema córkami Bożeną oraz Zofią.

Nazywam się Marianna Stępień z domu Stolarska. Urodziłam się w 1936 roku. Jestem córką Heleny i Juliana Stolarskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. – rozpoczęła 90-letnia już dziś Pani Marianna.

Następnie przywitała zgromadzonych i podziękowała za ich obecność.

Dzieliłam się z nią chlebem, zabawą…

Lata wojny i okupacji wywarły na mojej rodzinie ogromne piętno. Był to czas okrutny i straszny. – rozpoczęła Marianna Stępień.

Uczestniczka tych trudnych wydarzeń wspominała, że film wywołał reminescencje tamtych dni i miejsc, dziecięcego strachu i życia w ciągłym zagrożeniu. Drżeli o los ukrywanych osób, ale i własnej rodziny.

– Pamiętam, te czasy, że jako mała dziewczynka bawiłam się z żydowską kuzynką Stasią. Rodzice, kazali mi mówić, że jest moją kuzynką. Dzieliłam się z nią chlebem, zabawą, dziecięcą radością. Żyliśmy w ciągłym strachu o swoje życie i bezpieczeństwo. – opowiadała Pani Marianna.

Czymże innym mogło się dzielić małe dziecko? Sam fakt, że mała dziewczynka była w tym wszystkim tak posłuszna rodzicom… Za ukrywanie Żydów w owym czasie groziła kara śmierci – całej rodzinie.

Niestety ktoś jednak doniósł o ukrywającej się u nas rodzinie żydowskiej. Potem jednak udało się przenieść kryjówkę w inne bezpieczne miejsce do gospodarstwa Golańskich.

Aresztowali mojego ojca. Już go nigdy nie zobaczyłam…

Na skutek donosu pan Julian został aresztowany.

Aresztowali mojego ojca. Już go nigdy nie zobaczyłam. Mój ojciec poświęcił życie, aby ocalić życie innych. Tak wielką bohaterką była moja mama, która po aresztowaniu ojca w 1943 roku musiała sama walczyć o przetrwanie swojej rodziny. Jednocześnie pomagała jeszcze żydowskiej – głos Pani Marianny drżał. – W nocy przychodzili partyzanci. Też musiała nakarmić i dać im schronienie… Mama jak mogła tak pomagała. Była bardzo dzielną kobietą. Dzięki temu filmowi prawdę o tamtych czasach mogą teraz obejrzeć moje dzieci, wnuki, prawnuki. Teraz Państwo obejrzycie ten film, który jest prawdą tamtych czasów.

Następnie Marianna Stępień podziękowała autorom filmu za trud włożony w jego powstanie.

Szczególnie dziękuję Pani Avivie Osri, która z taką starannością opowiedziała historię ukrywania się i ocalenia. Za trud jaki włożyła aby uhonorować moich rodziców zaszczytem tytułu Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.

Apel do następnych pokoleń

Zwróciła się także do kolejnych pokoleń:

– Do następnych pokoleń. To żywa lekcja historii. Musicie zadbać o to, aby nigdy więcej nie powtórzyła się wojna i takie okrucieństwo. Dziękuję.

Rodzina Fuksów liczyła sześć osób. Aviva Osri przeżyła Holokaust dzięki pomocy dwóch polskich rodzin: Heleny i Juliana Stolarskich oraz Zofii i Piotra Golańskich, a także ich dzieci – w tym Marianny. Za ten akt niezwykłej odwagi ojciec pani Marianny, Julian Stolarski, zapłacił najwyższą cenę – został zamordowany przez okupanta. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane.

Medal z rąk ocalonej

We wrześniu 2009 roku Marianna Stępień otrzymała medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata – najwyższe izraelskie odznaczenie przyznawane osobom ratującym Żydów podczas II wojny światowej. Wręczyła go ocalona Aviva Osri, która powiedziała wówczas m.in o tcyh trudnych czasach.:

„Niekiedy trzeba być bohaterem, żeby zostać człowiekiem”.

W 2016 roku doszło do wzruszającego spotkania rodzin – Pani Aviva przyjechała do Polski wraz z synami i wnukami. Jak relacjonowała córka pani Marianny, Bożena, było to wydarzenie niezwykle uroczyste i poruszające. Spotkali się bowiem ludzie, których istnienie było możliwe tylko dlatego, że ktoś przed laty zaryzykował własne życie, by ich ocalić.

Dokument

Uczestnicy spotkania w Kamieńsku obejrzeli także film dokumentalny poświęcony losom Avivy Fuks oraz rodzin Stolarskich i Golańskich z terenu gminy Gorzkowice. W filmie Aviva opowiadała historię swojego życia oraz wieloletnie poszukiwania potomków rodzin, dzięki którym ona i jej bliscy przeżyli wojnę.

Nowe wątki w sprawie dziadka

Wnuczka Juliana Stolarskiego, pani Bożena poinformowała również, że od 2023 roku trwają poszukiwania miejsca pochówku Juliana Stolarskiego. Rodzina korzystała w tej kwestii z pomocy pracowników IPN. W trakcie tych działań ujawniono nowe fakty dotyczące jego losów.

– Okazało się, że w 1943 roku dziadek został aresztowany i trafił do więzienia w Piotrkowie Trybunalskim. Tam otrzymał wyrok kary śmierci, który z nieznanych przyczyn nie został wykonany. Został zamieniony na dwa lata więzienia – opowiadała pani Bożena.

Następnie przewieziono go do więzienia w Kaliszu, a po dwóch miesiącach do Poznania. Stamtąd, podczas ewakuacji więzienia w głąb Niemiec, ślad po nim zaginął. Przy jego nazwisku w dokumentach pojawił się tajemniczy krzyżyk, który – jak przypuszczają historycy – mógł oznaczać śmierć więźnia.

Dwie alternatywy losów bohatera i wielkie marzenie Marianny Stępień

– Dziś są dwa możliwe wątki losów mojego dziadka – mówiła pani Bożena. – Albo został rozstrzelany w Poznaniu, choć nie ma żadnej informacji o jego pochówku, a Niemcy prowadzili bardzo skrupulatną buchalterię. Albo – co również jest możliwe – został przewieziony do fabryki broni w Homlein na terenie Dolnej Saksonii. Wiadomo, że pod koniec wojny więźniów z tej fabryki rozstrzelano, a część pędzono w głąb Niemiec, gdzie wielu z nich zmarło z wycieńczenia. Poszukiwania wciąż trwają, temat pozostaje otwarty i wciąż tli się w nas iskierka nadziei, że odnajdziemy jakikolwiek ślad po dziadku. To wielkie marzenie mojej mamy – by wiedzieć, gdzie spoczywa jej ojciec, a nasz dziadek.

Rodzina pani Marianny nadal czeka na jakikolwiek sygnał, choćby z IPN, w sprawie miejsca spoczynku Juliana Stolarskiego. Podczas spotkania córka Stolarskiego i gość spotkania, wspominała swojego ojca jako człowieka niezwykle zaradnego i życzliwego.

W czasach, gdy Niemcy rekwirowali wszystko, co nadawało się do jedzenia, Julian Stolarski skonstruował żarna, dzięki którym mełł zboże dla okolicznych mieszkańców. Pomagał innym i – jak podkreślała jego córka – był człowiekiem pogodnym i serdecznym. Rodziną Fuksów zaopiekował się na prośbę swojego serdecznego przyjaciela, ówczesnego policjanta. Żydowska rodzina miała pozostać u Stolarskich tylko do czasu znalezienia innej kryjówki. Jednak została u nich przez półtora roku.

Prowiant i mała łączniczka

Gdy ukrywających się przeniesiono do gospodarstwa Golańskich a następnie ukryto w lesie, pani Helena Stolarska wraz z bratem wieszała na wyznaczonym drzewie torby z chlebem i inną żywnością. Ukrywający się odbierali je w tajemnicy. Pani Helena wspierała także partyzantów, którzy przychodzili mokrzy i wyczerpani – ogrzewali się, jedli ciepłe posiłki i pod osłoną nocy lub bladym świtem wracali do lasu z bronią. Walczyć o niepodległość.

Mała Marianka pełniła rolę łączniczki – przenosiła karteczki z informacjami od partyzantów do ich rodzin, by dać im znać, że żyją i są bezpieczni.

Wspomnienie niemieckich rewizji do dziś wywołuje w pani Mariannie silne emocje. Opowiadała, jak w czasie jednej z nich cała rodzina wskoczyła na łóżko, by ukryć się przed Niemcami. Ojca wówczas nie było w domu, ale matka zawsze była z małymi dziećmi. Matka błagała wtedy Niemców, aby z nią zrobili co chcą i oszczędzili dzieci.

Kiedy Julian Stolarski wywiózł rodzinę Fuksów do nowej kryjówki, zabrał wraz z nimi cały ich dobytek.

– Byli też tacy ludzie, którzy patrzyli tylko na to, żeby wziąć pieniądze, a reszta ich nie obchodziła – mówiła pani Marianna.

Wojna do skrajności wyostrzała ludzkie postawy. Niszczyła zasady moralne.

Podczas spotkania córka Sprawiedliwych zaprezentowała medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, który jej rodzice otrzymali w 2009 roku.

– Dopiero wtedy, w 2009 roku, spotkałam tę koleżankę, z którą bawiłam się jako dziecko. Wcześniej nie mieliśmy żadnego kontaktu. Moja mama zmarła, nie wiedząc, czy oni wszyscy przeżyli – mówiła wzruszona.

Gdy rozpoczęły się aresztowania, wszelki kontakt się urwał. Nie było wiadomo, czy i jak rodzina Fuksów przeżyła u Golańskich. To właśnie Aviva Osri – ocalona – była inicjatorką przyznania, niestety już pośmiertnie, medalu rodzicom pani Marianny.

Spotkanie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem i pozostawiło wśród uczestników głębokie wzruszenie oraz refleksję nad dramatycznymi losami ludzi tamtego czasu.

Więcej zdjęć ze spotkania dostępnych jest na stronie Urzędu Miejskiego w Kamieńsku TUTAJ. Całą relację z wydarzenia zobaczą Czytelnicy TUTAJ.

Źródła: Urząd Miejski w Kamieńsku, sprawiedliwi.org.pl

Oprac. gowawka

Dodaj komentarz

Kliknij, aby dodać komentarz...

reklama